niedziela, 17 lipca 2016

Wałęsaki (Pardosa spp.).


Najbardziej znanym gatunkiem, zdecydowanie najczęściej pojawiającym się w atlasach pająków, jest Pardosa lugubris, czyli wałęsak leśny. W internecie znacznie „pospolitszy”jest Pardosa amentata, znany też jako wałęsak zwyczajny. Oba są również pospolite w naturze, jednak… oznaczanie wałęsaków jest wyjątkowo trudne i niestety często nie wystarczy zwykłe spojrzenie na obrazek w necie, by prawidłowo je zidentyfikować (duża ilość gatunków oraz zmienność w ich ubarwieniu znacząco komplikuje sprawę).
Wałęsaki to średniej wielkości przedstawiciele pogońcowatych. Przeważnie osiągają około 6-8 mm, przy czym samce są mniejsze od samic (o jakieś 2 mm). Jeśli chodzi o budowę ciała to ta jest dość szczupła, zaś znajdujące się na głowotułowiu nogi są mocno zbudowane, przystosowane do sprawnego, szybkiego biegania (w razie potrzeby potrafią biegać nie tylko na lądzie, ale także po powierzchni wody). Pod względem ubarwienia są najczęściej brunatne, szarawe oraz czarniawe. Wzór na odwłoku także bywa różny w zależności od gatunku. U wielu wałęsaków przez środek karapaksu biegnie wąski, jasny pas (który zależnie od gatunku może mieć różną szerokość).



Wiele gatunków dość powszechnie występuje w całej Polsce. Spotkać je można głównie na nasłonecznionych obrzeżach lasów, ale także nad brzegami wód czy nawet w ogrodach. Pojawiają się bardzo wcześnie, bo już wczesną wiosną, a nawet zimą, podczas słonecznych, odwilżowych dni. Jesienią natomiast można je spotkać bardzo późno, bo nawet pod koniec tej pory roku. To że przebywają w tak dużych grupach wcale nie oznacza, że lubią się nawzajem. Wręcz przeciwnie. Niejednokrotnie większe wałęsaki napadają i pożerają młodsze od siebie osobniki. Ogólnie wałęsaki to naprawdę groźni myśliwi którzy sporą część swojego życia przeznaczają na poszukiwanie potencjalnych ofiar. A tymi są głównie drobne owady i – jak wyżej wspomniałem – także inne pająki. Wałęsaki, jako typowo dzienni myśliwi posługują się przede wszystkim wzrokiem. A ten – jak na pająki – jest naprawdę całkiem dobry. Z tego też względu, bardzo łatwo przychodzi im namierzenie potencjalnej zdobyczy, a kiedy już tak się stanie… następuje niemal błyskawiczny atak. Pająk szybko zatapia swoje pazurki w ciele ofiary i czym prędzej obezwładnia ją jadem. Złapana ofiara w zasadzie nie ma dużych szans na to, aby się z nich wydostać. Ze względu na swoją liczbę oraz żarłoczność, wałęsaki (oraz inne pogońcowate), stanowią niezwykle ważny element leśnego łańcucha pokarmowego. Obliczono, że pogońce na jednym hektarze ziemi są wstanie skonsumować nawet 100 kg owadów rocznie! Oczywiście wiele z tych owadów to gatunki sprawiające w lasach spore problemy, dlatego wałęsaki są niezwykle pożytecznymi stworzeniami. 



Kiedy samiec wałęsaka spotka na liściu samiczkę, rozpoczyna kołysać się na liściu oraz wymachiwać przed nią nogogłaszczkami i pierwszą parą nóg. Robi to z wielką dozą ostrożności bo jednak wiecie… samiczka jest większa i dużo straszniejsza niż on sam (no i może być też głodna). Ta zresztą może albo go pogonić, albo też z uwagą obserwować jego zaloty i w końcu zgodzić się na to, by ten ją zapłodnił. Samiec podczas wykonywania swoich czynności jest bardzo skupiony, dlatego jeśli pod nogami kręci się mrówka, czy jakiś inny owad, nie zwraca na nie uwagi, lecz robi to co do niego należy. Kiedy natomiast w pobliżu pojawi się konkurent… wtedy zalotnik błyskawicznie go przegania i po chwili wraca do tańca godowego. Gody wałęsaków potrafią być długotrwałe i mogą się ciągnąć nawet przez kilka godzin, ale naprawdę warto je zaobserwować (najlepiej w maju, gdyż to właśnie w tym miesiącu przeważnie się odbywają). Kilka tygodni później, gdzieś tak pod koniec maja, albo na początku czerwca, zapłodniona samica przystępuje do tworzenia kokonu, w którym oczywiście umieści swoje jajeczka. Samica zaczyna od uprzędzenia denka, następnie wieczka, a dopiero na finiszu zabiera się za boczną ściankę. Całość przybiera w końcu kulisty, z lekka spłaszczony kształt. Pod względem barwy jest białawo-szary albo zielonkawo-szary. Kiedy kokon jest już gotowy, a jajeczka znajdują się w środku, samiczka przypina go sobie do spodu odwłoka, konkretnie do kądziołków przędnych i pilnuje go jak oka w głowie. Takie samiczki bardzo często można znaleźć na otwartych polanach, gdzie wystawiając się na działanie promieni słonecznych ogrzewają swoje kokony (a płynące z nich ciepło znacząco przyśpiesza rozwój zarodków). A co się stanie, gdy samiczka wałęsaka przypadkiem zgubi swój kokon? Wtedy bez wahania zaczyna go szukać tak długo, aż uda się jej go znaleźć (a gdy się nie uda, instynkt może popchnąć ją do zastąpienia go np. małą, ślimaczą muszelką!). W przypadku gdy jakiś drapieżnik będzie chciał jej go zabrać, wtedy samiczka bez żadnej krępacji stanie w jego obronie.Po dwóch, trzech tygodniach od złożenia jajeczek wylęgają się z nich młode pajączki. 
Początkowo  znajdują się jeszcze w kokonie i w nim też przechodzą pierwszą wylinkę. Tuż po niej pajęcza mama podaje im swój pomocny pazurek za pomocą którego przegryza kokon i pomaga im się wydostać na zewnątrz. Kiedy tylko do tego dojdzie, młode pajączki niemal natychmiast wspinają się na odwłok samiczki na którym to pozostają przez jakieś 10 następnych dni. W tym czasie samiczka wałęsaka normalnie poluje, ale to co złowi pożera sama, ponieważ młode pajączki nie muszą się wtedy odżywiać. Za to woda jest dla nich jak najbardziej wskazana, dlatego pobierają ją z kropelek porannej rosy. Każdy z siedzących na odwłoku pajączków jest do niego przyczepiony nitką pajęczyny. Kiedy pojawi się zagrożenie, pajączki natychmiast opuszczają matkę i rozpierzchają się na wszystkie strony. Później jednak, gdy zrobi się bezpiecznie wracają do niej właśnie dzięki tym pajęczym niciom. Kiedy nadchodzi czas usamodzielnienia się, pajączki robią coraz dłuższe wypady w teren, cały czas jednak wracając do swojej matki. Przynajmniej do tego dnia, w którym zdecydują się w końcu ją opuścić i już nigdy do niej nie wrócić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz