czwartek, 29 grudnia 2016

Skrzytek bezksiężyczak (Selenia dentaria).


Rozpiętość jego skrzydeł sięga 4,3 cm. W przeciwieństwie do wielu innych miernikowców, ten podczas spoczynku, składa swoje skrzydła podobnie, jak czynią to motyle dzienne. Skoro o skrzydłach mowa, to te mają charakterystyczne, wyszczerbione brzegi. Pod względem ubarwienia zaś, są szarożółte lub szarobrunatne, z ciemnym przyprószeniem. Na spodzie tylnego skrzydła, występuje dodatkowo szara, trójkątna plamka, przypominająca trochę półksiężyc. Spotkać go można w lasach liściastych i mieszanych, a także w parkach i ogrodach. Motyle pierwszego pokolenia pojawiają się w kwietniu i maju, natomiast drugiego w lipcu i sierpniu. Co ciekawe, motyle drugiego pokolenia są mniejsze niż pierwszego, ale za to mają jaskrawsze ubarwienie. Jego gąsienice są brązowe, z kilkoma guzkami na ciele, przez co po całości przypominają gałązkę. Żerują na bardzo różnych roślinach, chociażby na brzozie, olszy, klonie, lipie, szakłaku, wrzosie, malinie, wiązówce błotnej i wielu innych.





poniedziałek, 31 października 2016

Gółka długoostrogowa (Gymnadenia conopsea).


Gółka długoostrogowa, gatunek rośliny należący do rodziny storczykowatych. Występuje w Europie i w Azji na obszarach o klimacie umiarkowanym. W Polsce występuje na całym terenie. Jest pospolity w Karpatach i Sudetach (ja spotkałam ją w Bieszczadach), na niżu jest rośliną rzadką.
Roślina podlegająca ścisłej ochronie gatunkowej ze względu na niszczenie naturalnych stanowisk występowania (osuszanie i zaorywanie łąk), a także zrywanie dekoracyjnych kwiatów lub wykopywanie całych okazów przez turystów. Mimo wszystko gółka należy do najpospolitszych krajowych storczyków, szczególnie na terenach górskich i podgórskich. Do najliczniejszych należą populacje w Górach Kaczawskich, które w niektórych latach osiągają do kilku tysięcy kwitnących osobników.


Nazwa rodzaju Gymnadenia pochodzi od greckich słów (gymnos - nagi, aden - gruczoł) i odnosi się do budowy nektarników. Łacińska nazwa conopsea pochodzi od greckiego kónops, co oznacza "jak komar", prawdopodobnie ze względu na podobieństwo części kwiatu (długiej ostrogi) do aparatu gębowego komara.
Bylina. Kwiaty pachnące, kwitną od maja do lipca, zapylane są przez motyle. Do kiełkowania nasion niezbędna jest obecność w glebie pewnego gatunku grzyba, z którym nasiona tworzą symbiozę. Dopiero po kilku latach następuje ich kiełkowanie.

środa, 24 sierpnia 2016

Podłatczyn Roesela (Metrioptera roeseli).


Na początek wymiary. Podłatczyn Roesela osiąga długość od 14 do 20 mm. Nie jest więc jakoś szczególnie duży, ale potrafi przestraszyć, zwłaszcza gdy leżymy sobie w trawie, a on niechcący na nas skoczy. Cechą charakterystyczną podłatczynów jest obecność jasnej (żółtawej, białawej lub zielonkawej) obwódki, która biegnie wzdłuż krawędzi niemal całego (z wyjątkiem górnej części) przedplecza. To jedna z tych cech, która pozwala odróżnić go „na oko” od innych podłatczynów, do których zresztą bywa bardzo podobny (obwódka bywa również widoczna u młodych osobników, nie zawsze jednak jest ona aż tak wyraźna jak u dorosłych). Reszta jego ubarwienia bywa zmienna i może być zarówno zielonkawe jak również brązowawe. Ważnym aspektem anatomicznym tego owada są jego skrzydła. Należy bowiem podkreślić, że w przypadku podłatczyna Roeseli możemy mieć do czynienia z dwoma wariantami: wersją krótkoskrzydłą oraz długoskrzydłą. Jeśli o mnie chodzi, to największe szczęście zawsze mam do tej pierwszej. W jej przypadku skrzydła samicy są bardzo słabo rozwinięte, natomiast u samców sięgają one do 2/3 długości odwłoka. W przypadku odmiany długoskrzydłej, u obu płci skrzydła mogą być znacznie dłuższe niż odwłok. U samicy, podobnie jak u wielu innych prostoskrzydłych długoczułkowych, na końcu odwłoka znajduje się pokładełko o wyglądzie „szabelki,” osiągającej długość 7-8 mm.


Nasz podłatczyn otrzymał swą nazwę na cześć niemieckiego entomologa o imieniu August Johann Rösel von Rosenhof, żyjącego w latach 1705-1759. Zasłynął głównie dzięki swemu talentowi malarskiemu, który wykorzystywał m.in. do wykonywania przepięknych ilustracji owadów ale także innych zwierząt, głównie płazów i gadów. Czas wolny od malowania wykorzystywał zaś na obserwacje drobnych zwierząt, czego skutkiem jest chociażby napisana przez niego monografia krzyżaka ogrodowego. Ten gatunek jest jednym z najpospolitszych przedstawicieli prostoskrzydłych długoczułkowych, dlatego nie jest wcale trudno go znaleźć. Preferuje obszary trawiaste różnego typu, zarówno wilgotne jak i te suchsze, gdzie można go spotkać pośród roślinności średniej wysokości. 


Łatczyny są pospolite, jednak nie zawsze można je łatwo zobaczyć. Dzięki swojemu ubarwieniu, całkiem nieźle ukrywają się wśród traw, choć osobiście uważam, że innym pasikonikom wychodzi to znacznie lepiej. Po za tym, że w razie zagrożenia mogą się uciec do wykonania całkiem dalekiego skoku, nie mają w zasadzie żadnych innych mechanizmów obronnych. W przeciwieństwie do dużych pasikoników, w ich diecie dominuje pokarm roślinny. Przeważnie zgryzają delikatniejsze elementy roślinne, takie jak młode listki, czy pączki. Drobne owady stanowią bardzo niewielki dodatek w ich diecie i korzystają z niego głównie „przy okazji” pożywiania się roślinkami. Resztę czasu, nasz podłatczyn wykorzystuje na swoje gody. Samce usadawiają się przeważnie na jakiejś łodyżce i tam bardzo wytrwale koncertują. Dźwięki wydają poprzez pocieranie o siebie pokryw skrzydłowych. W ten sposób tworzą miękkie, acz wysokie ćwierkanie. Jeśli któremuś uda się w ten sposób zwabić do siebie samiczkę, a ta dodatkowo będzie miała ochotę, to dojdzie oczywiście do kopulacji (trzeba jednak dodać, że nie zawsze udaje mu się zainteresować samiczkę i nawet jeśli ją przywabi, to ta, po krótkim wysłuchaniu jego koncertu, może go zwyczajnie olać i pójść sobie). Po kopulacji, samiczka szuka odpowiedniego miejsca by złożyć jajeczka. Na to, wybiera głównie piaszczyste gleby (czyli np. leśne drogi). Kiedy już je znajdzie, wbija w piasek swoje pokładełko i przystępuje do ich złożenia. Podobnie jak u innych pasikoników, jajeczka zimują, zaś młode osobniki pojawiają się wiosną przyszłego roku. Dorosłe natomiast możemy obserwować od lipca do późnej jesieni.


piątek, 19 sierpnia 2016

Kwiatówka zmierzchnicowata (Myathropa florea).


Kiedy się przyjrzymy jej przedpleczu, wówczas dostrzeżemy na nim ciemny rysunek, przypominający wyglądem upiorną, trupią twarz. Podobny znak możemy zobaczyć na tułowiu innego owada, czyli zmierzchnicy trupiej główki i właśnie od tej ćmy wzięła się nazwa naszej kwiatówki. Ten ciekawy bzygowaty jest jedynym przedstawicielem swojego rodzaju w naszym kraju. 
Pod względem wielkości osiąga długość do 14-16 mm (różne źródła różnie podają). Całe jej ciało ma raczej masywną budowę. Pod względem ubarwienia jest po całości żółto-czarna, zwłaszcza odwłok jest w żółty z czarnym deseniem. Tułów pokryty gęstymi, żółtymi włoskami. Takie ubarwienie ma oczywiście za zadanie upodobnić muchówkę do pszczoły, czy innej żądłówki. Sama w sobie jest zupełnie nieszkodliwa.


Pospolita na terenie całej Polski. Pojawia się na różnych terenach trawiastych, zwłaszcza tych wilgotnych. Trafia się także na obrzeżach lasów, w pobliżu dróg czy na nieużytkach. Wszędzie tam, gdzie rosną duże ilości kwiatów. Dorosłe muchówki możemy obserwować od wiosny aż do jesieni. Bardzo chętnie przylatuje do najróżniejszych kwiatów. Szczególnie chętnie do tych białych, ale pojawia się też na żółtych i fioletowych. Generalnie nie jest zbyt płochliwa, ale za to niezwykle ruchliwa i szybka. Bardzo sprawnie przeskakuje z jednego kwiatka na drugi, by swoją trąbką rozgniatać ziarenka pyłku. Szczególnie ważny jest on dla samic, ponieważ zawarte w nim białka i witaminy są niezbędne do prawidłowego dojrzewania jaj. Mimikra w jej wykonaniu przeważnie się sprawdza, ale… bywają drapieżniki, które w ogóle się tym nie przejmują. Np. pająki kwietniki, które czając się pośród kwiatów, chwytają zarówno pszczoły i inne żądłówki, jak również muchówki, które je naśladują. Bywa również, że kwiatówki zlizują wyciekający z drzew sok. Z drzewami znacznie bardziej są jednak związane jej larwy. Te rozwijają się w niewielkich zbiornikach wody, głównie w wypełnionych wodą dziuplach drzew, gdzie pożywiają się martwą materią roślinną. Rzadziej rozwijają się w kompostowniku.

niedziela, 14 sierpnia 2016

Rusałka pawik (Aglais io).


Jak na motyla rusałka pawik osiąga dość spore rozmiary. Rozpiętość skrzydeł wynosi od 4,5 do ponad 6 cm. Wierzch skrzydeł jest jaskrawoczerwony, zaś wierzchołki każdego skrzydła, są przyozdobione „pawim oczkiem,” czyli plamką imitującą oko. Szczególnie barwne jest oczko na drugiej parze, z czarnym środeczkiem, przyozdobionym niebieskimi elementami. Spód skrzydeł jest zdecydowanym przeciwieństwem wierzchu. Brunatne, przypominające barwą uschnięte liście i ogólnie mało ciekawe. Dymorfizm płciowy, jest u tego motyla bardzo słabo zaznaczony. Objawia się głównie w tym, że samica jest przeważnie nieco większa od samca. Znacznie łatwiej, możemy określić płeć obserwując ich zachowania, zwłaszcza wiosną, gdy trwa ich okres godowy.

Rusałka pawik to jeden z naszych najpospolitszych gatunków motyli. Spotkać ją można praktycznie w całym kraju, a pojawia się w najróżniejszych środowiskach. Od lasów, łąk i innych dzikich terenów, po ogródki, działki, pola uprawne, środowiska ruderalne, a nawet centra miast. Dorosłą rusałkę pawik możemy obserwować praktycznie przez cały rok, oprócz większej połowy czerwca i początku lipca. Trzeba przyznać, rusałka pawik jest jak na motyla gatunkiem wyjątkowo długowiecznym. Dorosły owad jest wstanie przeżyć nawet 10 miesięcy! Motyle nowego pokolenia pojawiają się w lipcu i wtedy właśnie rozpoczynają swoją aktywność od odwiedzania wszelkiej maści kwiatów, z których oczywiście spijają nektar. Latem oraz wczesną jesienią, rusałki pawik mają naprawdę spory wybór różnych gatunków, z których bardzo chętnie korzystają. Szczególnie często wybierają kwiaty o barwie fioletowej, czerwonej, lub różowej. Dlatego też chętnie siadają na ostach, ostrożeniach, chabrach łąkowych, czy sadźcach konopiastych, które są dzikimi kwiatami. W ogrodach bardzo chętnie przylatują do budlei Davida, dali, szczeci, jeżówek, czy astrów.
Wbrew pozorom, pawiki nie są jednak znów takie bezbronne. W pierwszej kolejności stawiają na kamuflaż. Ich spodnia para skrzydeł do złudzenia przypomina uschnięty liść, dlatego kiedy taka rusałka siądzie ze złożonymi skrzydłami, bardzo łatwo może się ukryć przed potencjalnym zagrożeniem. Co jednak kiedy drapieżnik mimo wszystko odkryje podstęp i spróbuje zaatakować? Wówczas rusałka przechodzi do planu B! Niech nam się nie wydaje, że te oczka na skrzydłach pawika, to tak dla ozdoby są. Taki rysunek spełnia bardzo ważną funkcję obronną. Kiedy ktoś, lub coś zanadto zbliży się do rusałki, ta niespodziewanie otwiera swoje skrzydła (przy okazji ich otwarcia można usłyszeć charakterystyczny szelest, syk, który także się przydaje, zwłaszcza kiedy rusałka zimuje, a w kompletnych ciemnościach zaatakuje ją jakiś gryzoń… wówczas taki odgłos ma szanse odstraszyć napastnika) i ukazuje wielkie, przerażające oczy! Bardziej zaawansowany łowca owadów raczej się nie nabierze na ten numer, ale… przez pierwszą chwilę, kiedy drapieżnik – choć zaznajomiony z tą sztuczką – zobaczy nagle pojawiające się „sowie oczy” to i tak może się nieźle zdziwić, albo nawet przez moment zawahać, a to wystarczy aby motyl czmychnął mu sprzed nosa. Gorzej, kiedy motyl i myśliwy znajdują się w powietrzu. I wtedy jednak, fałszywe oczy mogą uratować motylowi życie. Drapieżniki polujące na owady mają często to do siebie, że w pierwszej kolejności atakują głowę swojej ofiary. A głowa jest tam, gdzie są oczy… przynajmniej wg ich rozumowania. Dlatego, kiedy drapieżnik widzi majtające się mu przed dziobem oczy pawika, wówczas atakuje… a że to fałszywki na skrzydłach, to i też nieźle daje się nabrać.
Niejednokrotnie, podczas szczególnie sprzyjających, letnich miesięcy, dochodzi do pojawienia się drugiego pokolenia tych motyli. To oznacza, że motyle, które wylęgły się w lipcu, rozmnażają się i wydają potomstwo, z którego jeszcze tego samego roku powstają dorosłe motyle. Niezależnie od pokolenia, dorosłe rusałki pawik zimują jako owady dorosłe. W tym celu poszukują różnych kryjówek, w postaci jaskiń…. lub naszych piwnic, korytarzy, strychów, komórek pod schodami, a na wsi także szop, chlewików, stodół i różnych tego typu miejsc. W nich też motyle siadają niepostrzeżenie w jakimś przytulnym kącie i zapadają w stan diapauzy (taki owadzi „zimowy sen”). Po zimowaniu pierwsze rusałki pojawiają się gdzieś tak w marcu albo w kwietniu, zależnie od panującej za oknem aury. Oczywiście po takim zimowaniu rusałki nie są aż tak żywiołowo ubarwione jak latem. Mogą być więc nieco bardziej wyblakłe, często z różnymi uszkodzeniami skrzydeł. Po zimowaniu, bardzo ważne jest, by motyle uzupełniły zapasy energii, z tego też względu, bardzo chętnie odwiedzają kwiaty wierzb, by spijać z nich nektar. Wtedy też rozpoczyna się sezon godowy. Najlepiej widać to na przykładzie samców. Te są wyjątkowo terytorialne, zaś raz zajęty rewir bronią z wyjątkową zaciekłością. Kiedy na zajmowanym przez samca skrawku leśnej drogi pojawi się rywal, wówczas podrywa się do lotu, po czym dochodzi do powietrznego starcia. Jeden próbuje wymanewrować drugiego, dlatego takie wznoszenie się i nurkowanie, może się powtarzać kilka razy, aż do chwili, gdy jeden z samców poczuje, że ten drugi nad nim dominuje. Wtedy też przegrany delikwent bierze nogi za pas i odlatuje w inne miejsce.
Co ciekawe, waleczna natura pawików jest na tyle duża, że samce atakują nie tylko przedstawicieli własnego gatunku, lecz także należące do innych. Sam niejednokrotnie obserwowałem, jak samce pawików zmagały się z rusałkami ceik czy latolistkami cytrynkami. Samiczka oczywiście musi złożyć jajeczka. A tych może być od 300 do nawet 500. Wszystkie umieszcza na ulubionej roślinie żywicielskiej gąsienic, czyli na pokrzywie zwyczajnej (bardzo rzadko decyduje się na chmiel). Nie wybiera jednak pierwszej lepszej pokrzywy. Interesują ją duże, bujnie rozwinięte okazy, rosnące w miejscach osłoniętych. Mogą to więc być brzegi wód, lub pobocza leśnych dróg. Co ciekawe, ważne jest też, aby sama samiczka miała komfort przy składaniu jajeczek, dlatego wybiera takie pokrzywy, które w godzinach południowych są w pełni nasłonecznione. Po tygodniu, albo dwóch, z jajeczek wylęgają się młode gąsienice. Początkowo są zielonkawoszare i włochate, później jednak, wraz ze wzrostem, ich ciało zmienia barwę, zaś zamiast włosków, pojawiają się twarde, długie kolce. W ostatnim stadium rozwoju, gąsienice stają się aksamitnie czarne, z mnóstwem białych kropek na jego powierzchni. W pierwszych stadiach swego życia, gąsienice różnią się od późniejszych nie tylko wyglądem, lecz także zachowaniem. Najpierw gąsienice żyją gromadnie, w stworzonym przez siebie oprzędzie, który tworzą na wierzchołku pokrzywy. W nim też gąsienice jedzą, rosną, a także… wypróżniają się. Podczas ostatniego stadium rozwoju, gąsienice rozdzielają się i zaczynają szukać miejsc na przepoczwarczenie. Najczęściej wybierają różne rośliny, do których przymocowują się jedwabną nitką, a następnie zmieniają w poczwarkę. Barwa takiej poczwarki jest zależna od znajdującego się wokół otoczenia. Może być więc żółto-zielona, brązowa, szara, albo nawet czarniawa. Po około dwóch/trzech tygodniach od przepoczwarczenia, z poczwarki wyłania się dorosła rusałka.

wtorek, 2 sierpnia 2016

Zadomka polna (Ectobius lapponicus).


Zadomka polna to owad wiodący swoje życie z dala od człowieka. Zamieszkuje głównie obrzeża lasów oraz różnego rodzaju zarośla, stroniąc tym samym od ludzkich siedzib. W naszym kraju, żyje oficjalnie 16 gatunków karaczanów. 
Dorosła zadomka, to nieduży owad, który osiąga od 7 do 11 mm. Pomiędzy samcem, a samicą mamy bardzo wyraźnie zaznaczony dymorfizm płciowy, o którym warto więcej napisać. Samczyki są bardziej podłużne i smuklejsze, czyli inaczej niż samiczki, których budowa jest krępa, a one same sprawiają wrażenie masywniejszych. Ważne jest także ubarwienie. W przypadku samców, środek przedplecza jest czarny, zaś jego boki znacznie jaśniejsze, niemalże przeźroczyste (istnieją również odmiany barwne, u których środek przedplecza jest jasny oraz takie, u których znajdują się na nim czarne plamki). Pokrywy skrzydłowe są natomiast szarobrunatne, z bogatym użyłkowaniem. Samiczki są natomiast po całości brunatno-żółtawe, ale istnieje także odmiana barwna o zaczernionym przedpleczu i pokrywach.


Na koniec trochę o zadomce leśnej i o tym, jak ją odróżnić od naszej zadomki polnej. Dwie zadomki równają się podwójnemu kłopotowi. Obie są do siebie łudząco podobne, a ich identyfikacja wcale nie jest taka prosta i nie zawsze można być jej pewnym, zwłaszcza jeśli oznacza się je na oko, a nie na mikroskop. Nam obserwatorom i fotografom przyrody, nie mającym w domu takich entomologicznych gadgetów, pozostaje jedynie ta pierwsza opcja. Samce zadomek leśnych bardzo przypominają zadomki polne, ale można je rozpoznać po ubarwieniu przedplecza. Jak pamiętacie, u zadomki polnej jest ono czarne, z niemal przeźroczystymi brzegami. U zadomki leśnej, brzegi są znacznie wyraźniej odgraniczone, niemalże koloru białego. Jeśli chodzi o samiczki, to tutaj sprawa jest dużo prostsza. Nie tylko przedplecza mówią nam o przynależności gatunkowej, ale także skrzydła. U samicy zadomki leśnej są one znacząco skrócone i sięgają gdzieś tak do połowy odwłoka. 


Wbrew swojej nazwie, raczej nie znajdziemy jej na polach. Zamiast tego, najłatwiej ją spotkać na obrzeżach lasów, polanach czy przy drogach. Dorosłe owady możemy obserwować od maja do końca września. 
Życie zadomek płynie zdecydowanie inaczej niż np. prusakom. Karaczany żyjące w domach przystosowały się chociażby do nocnego trybu życia. Zadomki, natomiast można spotkać właściwie przez całą dobę. W ciągu dnia najłatwiej o nie w miejscach zacienionych, z dala od słońca, zaś im bliżej wieczora, tym stają się bardziej aktywne. Wówczas spędzają swój czas chociażby na poszukiwaniu pokarmu. Karaczany, jakie by nie były, zawsze są wszystkożercami. Te domowe zjadają każdy rodzaj pokarmu, jaki wyląduje na podłodze, te żyjące na wolności zaś, upodobały sobie szczątki organiczne.
Wspomniany pokarm znajdują za pomocą swych czułków. Dzięki nim, ich zmysł dotyku działa na tyle dobrze, że znakomicie się orientują w ciemnych, wąskich miejscach, w których to najczęściej znajduje się ich pożywienie.


Kopulacja odbywa się u nich w jakimś zacisznym, spokojnym miejscu, ale od czasu do czasu można wypatrzeć takie parki na liściach. Po jej odbyciu, samica składa niewiele, bo jakieś 20 jaj. Nie porzuca ich jednak od tak sobie. Tworzy specjalny kokon, zwany fachowo ooteką i nosi go ze sobą na końcu odwłoka, aż do chwili, gdy nie wylęgną się z niej młode karaczany. Później larwy są już skazane na samodzielne życie. Jako, że są to owady o przeobrażeniu niezupełnym, larwy swym wyglądem bardzo przypominają osobniki dorosłe. Są jednak mniejsze i oczywiście bezskrzydłe. Swój żywot pędzą głównie wśród leśnej ściółki, gdzie żywią się mniej więcej tym samym co owady dorosłe. Na zimę chowają się pod opadłymi liśćmi, lub mchem i tam zapadają w stan diapauzy. Ich rozwój trwa około 2 lat.

wtorek, 26 lipca 2016

Kruszczyca złotawka (Cetonia aurata).


Rodzina kruszczycowatych (Cetoniidae) słynie z tego, że zrzesza w sobie najbardziej urodziwe gatunki chrząszczy, które odznaczają się m.in. pięknym, metalicznie błyszczącym ciałem. Szczególne bogactwo tych owadów możemy znaleźć w tropikalnych zakątkach naszej planety, zwłaszcza w lasach deszczowych Afryki oraz Południowo-Wschodniej Azji. Mamy tam takie piękności jak chociażby bajecznie ubarwieni (a samce zaopatrzone w róg!) przedstawiciele rodzaju Eudicella, Pachnoda (które często można znaleźć nie tylko w lasach tropikalnych, ale i w hodowlach hobbystów na całym świecie), czy też równie fantastycznie ubarwieni przedstawiciele rodzaju Dicronorrhina. A no i nie zapominajmy o gatunkach z rodzaju Goliathus, które może nie są aż tak piękne, ale za to należą do wagi ciężkiej świata owadów (największe gatunki dorastają nawet do 14 cm i osiągają wagę ponad 100 g).


Kruszczyca złotawka to całkiem spory chrząszcz, który dorasta gdzieś tak do 2 cm. Jej ciało jest dość kwadratowe, kanciaste i w całości metalicznie błyszczące. Jeśli chodzi o to ostatnie, to szczególną uwagę zwracają na siebie przedplecze oraz pokrywy. Te ostatnie zresztą ściśle przylegają do ciała i nie otwierają się nawet w czasie lotu. Czyżby więc kruszczyca nie potrafiła latać? Wręcz przeciwnie, lata i jest całkiem niezłym lotnikiem. Jak więc to robi, bez otwierania pokryw? Tuż pod nimi, znajdują się specjalnie wcięcia, przez które może wysuwać drugą, błoniastą parę skrzydeł. Dzięki temu, odwłok kruszczycy jest zabezpieczony zarówno w czasie spoczynku, jak i w trakcie lotu, a sam owad jest odporniejszy na zderzenia z różnymi przeszkodami lub ptasie dzioby. Jest to zresztą popularne także wśród innych kruszczycowatych. Dobrze, zajmijmy się teraz ubarwieniem. To najczęściej jest zielone, zaś pod wpływem promieni słonecznych nabiera złotawego lub nawet różowego połysku. Zdarzają się jednak osobniki o zupełnie innej barwie, bo np. fioletowe, a nawet niebieskawe (często kolory te się łączą w różnorodne kombinacje, a bywa też, że taki chrząszcz ma np. fioletowe przedplecze i zielone pokrywy). Na pokrywach kruszczyc możemy dostrzec białe, faliste plamki, zaś ich liczba bywa bardzo różna.


Występuje pospolicie w całym kraju. Dorosłe chrząszcze obserwuje się głównie na kwiecistych łąkach, obrzeżach lasów i w pobliżu wód. Wszędzie tam, gdzie rośnie dużo, różnych gatunków kwiatów, zwłaszcza baldaszkowatych. Pojawia się także w ogrodach. Obserwuje się ją wiosną oraz latem.
Kruszczyce są wyjątkowo ciepłolubnymi stworzeniami, dlatego widuje się je głównie podczas słonecznych nich, zwłaszcza popołudniami. Latają wtedy od kwiatka do kwiatka, a kiedy już na jakimś usiądą, zaczynają zjadać pyłek oraz spijać nektar. Zdarza im się również spijać sok wyciekający ze zranionych drzew. Są wówczas tak pochłonięte odżywianiem się, że nie zwracają uwagi na potencjalne zagrożenia. Nie są płochliwe i łatwo je można fotografować. Złapane przez drapieżnika, lub przez człowieka podkurczają nogi i udają martwe.


Larwy tych chrząszczy można z kolei znaleźć w spróchniałych pniach oraz w kompoście. Dorastają do około 4-5 cm, z wyglądu zaś, są białe i ogólnie pędrakowate. Niektóre źródła podają, że mogą również bytować w mrowiskach. Po zakończeniu rozwoju, larwa kruszczycy tworzy specjalny, bardzo wytrzymały kokon, zbudowany z cząstek ziemi oraz drewna, które są ze sobą połączone kleistą wydzieliną. W nim właśnie dochodzi do przepoczwarczenia. Rozwój larwy może trwać rok lub dwa lata.

środa, 20 lipca 2016

Podbiał pospolity (Tussilago farfara).


Podbiał pospolity to pospolita roślina, rosnąca  na łąkach, polanach, przydrożach. Czasem pojawia się także na trawnikach, gdzie jest trudnym do zwalczenia chwastem. 
Podbiał pospolity jest podobny do mniszka pospolitego, jednak ma mniejsze kwiaty (średnicy 2-2,5 cm), które pojawiają się na roślinie, zanim wytworzy ona liście (w marcu i kwietniu). Kwiaty są żółte, osadzone na szczycie pędów pokrytych łuskami. Liście podbiału pospolitego są duże, okrągławo sercowate, z płytkimi zatokami i ząbkami na brzegach. 
Kwiatostany pokazują się, zanim rozwiną się liście. Kwitnie od marca do maja.Młode liście podbiału są całe pokryte białym kutnerem, z czasem włoski pozostają jedynie na spodzie liści. Podbiał pospolity osiąga od 7 do 15 cm wysokości. 
Surowcem zielarskim podbiału pospolitego są liście podbiału, rzadziej kwiaty podbiału. Zawierają one m.in. olejek eteryczny, śluz, garbniki, karotenoidy, kwasy organiczne, gorycze, związki mineralne i mikroelementy – zwłaszcza cynk. Liście podbiału zbierane są bez ogonków, od maja do czerwca, kwiaty podbiału zrywa się, gdy tylko zaczną się rozwijać. Po wysuszeniu wykorzystywane są do przyrządzania odwaru. 


Podbiał znany był już w starożytności. Naparem z rośliny leczyli znani medycy - Hipokrates, Galen i Pliniusz Starszy. Także wdychanie dymu przez rurkę palących się liści i korzeni podbiału zalecane było jako lekarstwo na suchy, ostry kaszel. We wszystkich chorobach piersiowych stosowany był jako środek wykrztuśny. Znajdował zastosowanie przy astmie i przewlekłym kaszlu, a także podczas zapalenia oskrzeli. Wysuszone i zwinięte liście podbiału były także palone - tak jak papierosy. Podbiał stosowany zewnętrznie pomagał w leczeniu zmian skórnych: ran, czyraków, wrzodów, ropni, odcisków i oparzeń. Był zalecany w przypadku pękających brodawek u kobiet karmiących oraz w łagodzeniu uporczywych bólów głowy. Inne nazwy ludowe i zwyczajowe: białkuch, ośla stopa, końskie kopyto, boże liczko, kniat, kaczyniec, grzybień, białodrzew, gęsie łebki, kwiat szczupaczy.

niedziela, 17 lipca 2016

Wałęsaki (Pardosa spp.).


Najbardziej znanym gatunkiem, zdecydowanie najczęściej pojawiającym się w atlasach pająków, jest Pardosa lugubris, czyli wałęsak leśny. W internecie znacznie „pospolitszy”jest Pardosa amentata, znany też jako wałęsak zwyczajny. Oba są również pospolite w naturze, jednak… oznaczanie wałęsaków jest wyjątkowo trudne i niestety często nie wystarczy zwykłe spojrzenie na obrazek w necie, by prawidłowo je zidentyfikować (duża ilość gatunków oraz zmienność w ich ubarwieniu znacząco komplikuje sprawę).
Wałęsaki to średniej wielkości przedstawiciele pogońcowatych. Przeważnie osiągają około 6-8 mm, przy czym samce są mniejsze od samic (o jakieś 2 mm). Jeśli chodzi o budowę ciała to ta jest dość szczupła, zaś znajdujące się na głowotułowiu nogi są mocno zbudowane, przystosowane do sprawnego, szybkiego biegania (w razie potrzeby potrafią biegać nie tylko na lądzie, ale także po powierzchni wody). Pod względem ubarwienia są najczęściej brunatne, szarawe oraz czarniawe. Wzór na odwłoku także bywa różny w zależności od gatunku. U wielu wałęsaków przez środek karapaksu biegnie wąski, jasny pas (który zależnie od gatunku może mieć różną szerokość).



Wiele gatunków dość powszechnie występuje w całej Polsce. Spotkać je można głównie na nasłonecznionych obrzeżach lasów, ale także nad brzegami wód czy nawet w ogrodach. Pojawiają się bardzo wcześnie, bo już wczesną wiosną, a nawet zimą, podczas słonecznych, odwilżowych dni. Jesienią natomiast można je spotkać bardzo późno, bo nawet pod koniec tej pory roku. To że przebywają w tak dużych grupach wcale nie oznacza, że lubią się nawzajem. Wręcz przeciwnie. Niejednokrotnie większe wałęsaki napadają i pożerają młodsze od siebie osobniki. Ogólnie wałęsaki to naprawdę groźni myśliwi którzy sporą część swojego życia przeznaczają na poszukiwanie potencjalnych ofiar. A tymi są głównie drobne owady i – jak wyżej wspomniałem – także inne pająki. Wałęsaki, jako typowo dzienni myśliwi posługują się przede wszystkim wzrokiem. A ten – jak na pająki – jest naprawdę całkiem dobry. Z tego też względu, bardzo łatwo przychodzi im namierzenie potencjalnej zdobyczy, a kiedy już tak się stanie… następuje niemal błyskawiczny atak. Pająk szybko zatapia swoje pazurki w ciele ofiary i czym prędzej obezwładnia ją jadem. Złapana ofiara w zasadzie nie ma dużych szans na to, aby się z nich wydostać. Ze względu na swoją liczbę oraz żarłoczność, wałęsaki (oraz inne pogońcowate), stanowią niezwykle ważny element leśnego łańcucha pokarmowego. Obliczono, że pogońce na jednym hektarze ziemi są wstanie skonsumować nawet 100 kg owadów rocznie! Oczywiście wiele z tych owadów to gatunki sprawiające w lasach spore problemy, dlatego wałęsaki są niezwykle pożytecznymi stworzeniami. 



Kiedy samiec wałęsaka spotka na liściu samiczkę, rozpoczyna kołysać się na liściu oraz wymachiwać przed nią nogogłaszczkami i pierwszą parą nóg. Robi to z wielką dozą ostrożności bo jednak wiecie… samiczka jest większa i dużo straszniejsza niż on sam (no i może być też głodna). Ta zresztą może albo go pogonić, albo też z uwagą obserwować jego zaloty i w końcu zgodzić się na to, by ten ją zapłodnił. Samiec podczas wykonywania swoich czynności jest bardzo skupiony, dlatego jeśli pod nogami kręci się mrówka, czy jakiś inny owad, nie zwraca na nie uwagi, lecz robi to co do niego należy. Kiedy natomiast w pobliżu pojawi się konkurent… wtedy zalotnik błyskawicznie go przegania i po chwili wraca do tańca godowego. Gody wałęsaków potrafią być długotrwałe i mogą się ciągnąć nawet przez kilka godzin, ale naprawdę warto je zaobserwować (najlepiej w maju, gdyż to właśnie w tym miesiącu przeważnie się odbywają). Kilka tygodni później, gdzieś tak pod koniec maja, albo na początku czerwca, zapłodniona samica przystępuje do tworzenia kokonu, w którym oczywiście umieści swoje jajeczka. Samica zaczyna od uprzędzenia denka, następnie wieczka, a dopiero na finiszu zabiera się za boczną ściankę. Całość przybiera w końcu kulisty, z lekka spłaszczony kształt. Pod względem barwy jest białawo-szary albo zielonkawo-szary. Kiedy kokon jest już gotowy, a jajeczka znajdują się w środku, samiczka przypina go sobie do spodu odwłoka, konkretnie do kądziołków przędnych i pilnuje go jak oka w głowie. Takie samiczki bardzo często można znaleźć na otwartych polanach, gdzie wystawiając się na działanie promieni słonecznych ogrzewają swoje kokony (a płynące z nich ciepło znacząco przyśpiesza rozwój zarodków). A co się stanie, gdy samiczka wałęsaka przypadkiem zgubi swój kokon? Wtedy bez wahania zaczyna go szukać tak długo, aż uda się jej go znaleźć (a gdy się nie uda, instynkt może popchnąć ją do zastąpienia go np. małą, ślimaczą muszelką!). W przypadku gdy jakiś drapieżnik będzie chciał jej go zabrać, wtedy samiczka bez żadnej krępacji stanie w jego obronie.Po dwóch, trzech tygodniach od złożenia jajeczek wylęgają się z nich młode pajączki. 
Początkowo  znajdują się jeszcze w kokonie i w nim też przechodzą pierwszą wylinkę. Tuż po niej pajęcza mama podaje im swój pomocny pazurek za pomocą którego przegryza kokon i pomaga im się wydostać na zewnątrz. Kiedy tylko do tego dojdzie, młode pajączki niemal natychmiast wspinają się na odwłok samiczki na którym to pozostają przez jakieś 10 następnych dni. W tym czasie samiczka wałęsaka normalnie poluje, ale to co złowi pożera sama, ponieważ młode pajączki nie muszą się wtedy odżywiać. Za to woda jest dla nich jak najbardziej wskazana, dlatego pobierają ją z kropelek porannej rosy. Każdy z siedzących na odwłoku pajączków jest do niego przyczepiony nitką pajęczyny. Kiedy pojawi się zagrożenie, pajączki natychmiast opuszczają matkę i rozpierzchają się na wszystkie strony. Później jednak, gdy zrobi się bezpiecznie wracają do niej właśnie dzięki tym pajęczym niciom. Kiedy nadchodzi czas usamodzielnienia się, pajączki robią coraz dłuższe wypady w teren, cały czas jednak wracając do swojej matki. Przynajmniej do tego dnia, w którym zdecydują się w końcu ją opuścić i już nigdy do niej nie wrócić.

piątek, 8 lipca 2016

Barczatka napójka (Euthrix potatoria).


Nasza bohaterka należy do rodziny barczatkowatych (Lasiocampidae), dość nielicznej grupy motyli, która w naszym kraju liczy sobie tylko 19 gatunków.  Pod względem wielkości, trzeba przyznać, że napójka jest dość sporą ćmą. Rozpiętość skrzydeł samców może sięgać 5 cm, zaś samic nawet 7 cm. Skoro już przy tym jesteśmy, to w przypadku tego gatunku mamy do czynienia z bardzo wyraźnym dymorfizmem płciowy. Najbardziej znaną różnicą między samcem a samicą wśród ciem, jest budowa czułków i u napójki także jest ona obecna. U samca są pierzaste, natomiast u samicy cienkie i nitkowane. Samce są  ochrowo-żółte lub brunatne, natomiast samice jasnożółte lub brunatnożółte. U osobników obu płci, na skrzydłach znajduje się także ukośna przepaska, oraz dwie białe plamki w czarnych obwódkach, znajdujące się na żyłce poprzecznej.


Gatunek ten jest pospolity na terenie całego kraju. Dorosłe motyle można spotkać w różnego rodzaju lasach, głównie wilgotnych, często sąsiadujących ze zbiornikami wodnymi. Pojawiają się także na wilgotnych i podmokłych łąkach oraz torfowiskach. Dorosłe motyle są aktywne od końca czerwca do pierwszej połowy sierpnia. Ja spotkałam ją w tamtym roku w wakacje na dróżce w lesie a w sumie to na jej poboczu. Przechodziłam koło niej kilka razy zastanawiając się czy to zeschnięty liść czy może ćma.
 Ich życie trwa bardzo krótko, raptem kilka dni. W międzyczasie jego trwania nie tracą czasu na tak przyziemne sprawy jak odżywianie się. Zresztą, nawet jakby chciały, to nie mogą, gdyż ich narządy gębowe uległy znacznemu zredukowaniu. Korzystają więc z zapasów, jakie zgromadziły w czasie larwalnego życia i skupiają się niemal wyłącznie na godach. Samce namierzają samice dzięki swym pierzastym czułkom (dzięki nim, potrafią je dosłownie „wyniuchać”). Po kopulacji, samiczki składają zielonkawo-białawe jajeczka, chociażby na pniach drzew. Najczęściej bowiem, umieszczają je pojedynczo, lub też w niedużych grupach. Po tej czynności, samiczka dodatkowo pokrywa je włoskami, które pochodzą z jej własnego odwłoka. 


Pierwsze gąsienice pojawiają się we wrześniu i żerują aż do późnej jesieni, po czym zimują i pojawiają się wczesną wiosną przyszłego roku. Zdarza się jednak, że pokazują się znacznie wcześniej, zwłaszcza w czasie lżejszych zim i odwilży (można je niekiedy wypatrzeć na uschniętych trzcinach, bądź bezpośrednio na śniegu). Pod względem ubarwienia taka gąsienica jest brunatna bądź brunatno-szara, zaś po bokach ciała znajdują się kępki białych i brązowych włosków, układających się w jednolite linie. Oprócz nich, na grzbiecie ciała mamy także dwa rzędy czarnych brodawek, które także układają się w linie. Pod każdą z nich, biegnie zaś „prawdziwa,” żółta linia. Pod koniec swego rozwoju może dorastać nawet do 6 cm. Głównym źródłem pokarmu gąsienic są różne gatunki traw, ale także trzciny, pałki wodne czy turzyce. Co ciekawe, po takim jedzeniu często je „suszy,” dlatego chętnie piją wodę, którą pozyskują z kropel rosy, bądź deszczu, osadzających się na ich posiłku (stąd też nazwa „napójka”). No dobrze, a co w sytuacji, gdy panuje susza? Wówczas gąsienice wykazują się na tyle dużą desperacją, że dochodzi między nimi do aktów kanibalizmu (dosłownie napadają na pobratymców, by móc pozyskać z nich wodę). Do przepoczwarczenia się dochodzi głównie od połowy maja do połowy lipca. Wówczas dojrzałe gąsienice ruszają na poszukiwanie dogodnych miejsc i właśnie wtedy można je spotkać na drogach. Zaniepokojone, mogą wówczas zwinąć się w kulkę i cierpliwie czekać, aż zagrożenie minie. Kiedy uda im się znaleźć odpowiednie miejsce, budują na nim białawy oprzęd, w którym się przepoczwarczają. Po około miesiącu można zaś obserwować dorosłe już osobniki.

piątek, 1 lipca 2016

Odorek zieleniak (Palomena prasina).

Odorek to klasyczny przedstawiciel tarczówkowatych (Pentatomidae), którego na pierwszy rzut oka powinno być łatwo rozpoznać. W naszym kraju żyje dwóch przedstawicieli tego rodzaju. Drugim jest odorek jednobarwek (Palomena virridissima), czyli bliźniaczy kuzyn naszego zieleniaka. Oba są do siebie podobne niemal jak dwie krople wody i dlatego łatwo je ze sobą pomylić.  Okazuje się, że istnieją trzy główne różnice, na które należy zwracać uwagę przy ich oznaczaniu. Pierwsza z nich dotyczy budowy kapsuły genitalnej, czyli czegoś, co możemy zobaczyć dopiero po uśmierceniu, spreparowaniu i wsadzeniu owada pod mikroskop stereoskopowy. Kolejna różnica dotyczy ich czułków. Otóż u odorka zieleniaka drugi człon czułka ma mniej więcej taką samą długość jak trzeci. U jednobarwka natomiast, drugi człon czułka jest zdecydowanie dłuższy i to o 1,5 a nawet 2 razy.  U odorka zieleniaka boczne krawędzie znajdujące się w jego górnej części są proste, bądź lekko wklęsłe, co zresztą bardzo elegancko widać. U jednobarwka te krawędzie są zaokrąglone, a nawet zaryzykuje stwierdzenie, że są wręcz wydęte, przez co całe przedplecze wygląda na szersze niż u zieleniaka. Szczególnie mocno widać to od spodniej strony. Dodatkowo jednobarwek jest również mniejszy od zieleniaka i osiąga od 8 do 13 mm. No i jest również znacznie rzadszy.
Odorek zieleniak przez długą cześć swojego życia jest zielony. Cały efekt psuje nieco czarne zakończenie na odwłoku. To błoniasta część skrzydeł odorka. U pluskwiaków bowiem mamy do czynienia z tzw. półpokrywami, a to oznacza, że są sztywne tylko do połowy, a nie po całości jak np. u chrząszczy. Mimo to odorek i tak maskuje się nie najgorzej, więc absolutnie nie ma co mu wypominać czarnej „końcówki.” Za to przyrodzie jak najbardziej można zwrócić uwagę na parę rzeczy. Np. na to, że wraz z jesienią liście zmieniają barwę, przez co z zielonych stają się brązowe, lub nawet czerwone.Dzięki temu są wstanie maskować się o każdej porze roku. Oczywiście, po zimowaniu, znów muszą się zrobić zielone. Odorek należy do jednych z naszych najpospolitszych rodzimych pluskwiaków. Można go spotkać w całym kraju i do tego, w całkiem sporych ilościach. Powszechnie występuje w lasach różnego typu, na terenach otwartych, w pobliżu wód, we wszelkiej maści zaroślach, naszych ogrodach, na działkach, czy nawet w miastach.  O tym, że odorek spijał sok z danego owocu możemy się bardzo łatwo przekonać, ponieważ przy wysysaniu, odorek wydziela swoją ślina, która niestety dla nas, wyjątkowo psuje ich smak. Po spróbowaniu takiego owocu, z wyjątkowym wstrętem odkryjemy, że wcześniej ucztował na nim właśnie odorek… albo inna tarczówka. Zresztą sam odorek również chętnie wydziela bardzo nieprzyjemne zapachy. Umożliwiają mu to specjalne gruczoły zapachowe umieszczone na śródpiersiu. Oczywiście nie jest tak, że odorek cały czas nieprzyjemnie pachnie. Brzydki aromat wydziela jedynie w momencie zagrożenia, a więc np. jak złapiemy go do ręki i ściśniemy lekko między palcami.  Sam w sobie odorek nie jest groźny, więc nie musimy się bać, że zrobi nam krzywdę. 
Okres godowy przypada na przełom czerwca i lipca Pluskwiaki mają to do siebie, że kopulują szczepione ze sobą końcówkami odwłoków. Zanim jednak do tego dojdzie muszą sobie uciąć małą pogawędkę!  Wykorzystują do tego wibracje! Wygląda to tak: dwa (a czasem więcej) odorki spotykają się wspólnie w jakimś zacisznym miejscu, po czym za pomocą swych nóg, wprawiają w drgania blaszkę liścia, na którym aktualnie stoją. Osobnik do którego zostały wysłane wychwytuje je za pomocą specjalnych receptorów, umieszczonych na swoich odnóżach. Drganiami posługuje się zarówno samiec jak i samica, a ich „treść” dotyczy wabienia, zalotów, lub też konkurencji. Dopiero po takiej pogadance, samiec przystępuje do kopulacji z samicą. Po jej zakończeniu, samiczka rozpoczyna poszukiwania odpowiedniego liścia na złożenie jajeczek. Umieszcza je w sporych grupkach, dokładnie na jego spodzie, tak by były skryte przed wzrokiem drapieżników. Po wylęgnięciu się, młode odorki prowadzą bardzo zbliżony tryb życia jak dorosłe, a więc skupiają się na wysysaniu soków roślinnych, zaś w razie zagrożenia również mogą nieprzyjemnie pachnieć. Same są przeważnie całkowicie zielone, ale zdarzają się także osobniki z czarnymi dodatkami. Po przejściu pięciu wylinek, młode odorki przeobrażają się w dorosłe osobniki. Ma to miejsce gdzieś tak pod koniec lata, czyli wtedy, gdy dorosłe odorki muszą już myśleć o zmianie ubarwienia.

wtorek, 28 czerwca 2016

Kruchaweczka zaroślowa (Psathyrella candolleana).


Występuje na wszystkich kontynentach poza Antarktydą i Afryką (ale jest na Wyspach Kanaryjskich u jej wybrzeży). W Europie Środkowej jest szeroko rozprzestrzeniony i wszędzie częsty. W Polsce jest bardzo pospolity. Rośnie w lasach liściastych, oraz w ogrodach i parkach. Saprotrof, którego grzybnia rozwija się na zbutwiałym drewnie i na korze. Często rośnie pozornie na ziemi, jednak w istocie rośnie na zagrzebanym w niej zbutwiałym drewnie. Spotkać go można od wczesnego lata do późnej jesieni. Preferuje gleby gliniaste, obojętne lub lekko zasadowe, unika gleb kwaśnych. Występuje zarówno pojedynczo, jak i w kępach. Grzyb jadalny, w Polsce na ogół nie jest zbierany. Jednak w okresie braku innych grzybów jego zbieranie, mimo małych rozmiarów może być opłacalne. Można z niego przyrządzić zupę.


Kapelusz o średnicy 3-8 cm, u młodych okazów dzwonkowaty, potem szeroko rozpostarty, na starość całkiem płaski, ale niewgłębiony. Podczas wilgotnej pogody jest beżowożółty lub żółtobrązowy, podczas suchej ma barwę od białawej do kremowej, starsze okazy stają się fioletowoszare od prześwitujących blaszek. Młode okazy pokryte są białą, pajęczynowatą osłoną. Znika ona dość szybko, pozostając jedynie przy brzegu, gdzie tworzy bladokremowe kosmki. Gatunek ten cechuje się jednak dużą zmiennością morfologiczną pod względem barwy kapelusza i ilości jego osłony. Blaszki u młodych okazów białe, potem szaroliliowe, w końcu czekoladowobrązowe. Często mają fioletowoszary kolor. Są bardzo gęste i mają ostrza białawo orzęsione (można to dostrzec tylko przez lupę).

niedziela, 26 czerwca 2016

Goździk kropkowany (Dianthus deltoides).


Goździk to roślina z rodziny goździkowatych, która w stanie dzikim rośnie w Europie, Azji i Afryce Północnej. Obecnie znanych jest około trzystu gatunków goździków, z czego w Polsce występuje jedenaście. Goździk kropkowany jest byliną, która w naturze rośnie w Europie oraz Azji – spotkać go można niemal na całym kontynencie europejskim, na Syberii, jak i na Półwyspie Indyjskim. Goździki kropkowane pospolicie występują także w Polsce, gdzie porastają piaszczyste, suche łąki, zarośla, polany, pastwiska, nieużytki, nasłonecznione stoki i zbocza. Byliny te w naturze występują na nizinach, wyżynach i w niższych warstwach gór. Często stosowane są jako ozdobne rośliny uprawne. Goździki kropkowane to rośliny wieloletnie, które w naszym klimacie mogą zimować w gruncie (są mrozoodporne). Pędy goździków są lekko wzniesione oraz płożące, rośliny tworzą więc luźną darń.  Goździki dorastają do wysokości około 10-20 cm, a w czasie kwitnienia pędy kwiatowe mogą osiągać wysokość około 30-40 cm. Łodygi są omszone, pokryte krótkimi włoskami.


Kwiaty goździków kropkowanych nie wydzielają zapachu. Co ciekawe – zamykają się na noc.
Owoce goździków kropkowanych mają postać torebek, w których znajdują się bardzo liczne, drobne nasionka. Goździki kropkowane są często uprawiane w przydomowych ogródkach. Swoją popularność zawdzięczają dekoracyjnym kwiatom barwy białej, różowej, liliowej, czerwonej, purpurowej. Goździki kwitną dosyć długo, bo od czerwca do końca września, więc mogą być ozdobą ogrodu przez kilka miesięcy. Goździki kropkowane najpiękniej prezentują się posadzone w grupach. Mogą być stosowane jako rośliny okrywowe i zadarniające, ponieważ szybko się rozrastają dzięki płożącym się pędom. Idealnie sprawdzą się na stanowiskach bardzo słonecznych i dość suchych (są odporne na suszę).

wtorek, 21 czerwca 2016

Konik osiodłany (Chorthippus dorsatus).


Chorthippus dorsatus – euroazjatycki gatunek owada prostoskrzydłego z rodziny szarańczowatych (Acrididae). W Polsce jest szeroko rozprzestrzeniony i pospolity, występuje na obszarze całego kraju, z wyjątkiem Kotliny Nowotarskiej i Tatr. Do preferowanych przez niego siedlisk należą niskie torfowiska i łąkiBarwa ciała zielona, żółtawoszara lub brunatna. Pokrywy barwy ciała. Osobniki dorosłe można spotkać od lipca do września. 

sobota, 18 czerwca 2016

Zgrzytnica zielonawa (Agapanthia villosoviridescens).


Zgrzytnica zielonawa to chrząszcz osiągający od 1 do 2,3 cm. Jak inni przedstawiciele kózkowatych, wyróżnia się długimi czułkami, o szarym nalocie (a tak naprawdę drobnych włoskach) i czarnych pierścieniach. W naszym kraju występują dwie odmiany barwne zgrzytnicy. Klasyczna, to ta o czarnym kolorze, u której pokrywy skrzydłowe pokryte są żółtymi włoskami, układającymi się w dość charakterystyczny wzór. Na przedpleczu, oraz głowie również występują żółte włoski, lecz układają się w trzy linie (dwie po bokach i jedna szeroka pośrodku). Druga, mniej popularna wersja, jest dużo ciemniejsza, bardziej szarawa, zaś na jej pokrywach znajduje się o wiele mniej żółtych włosków niż u wersji klasycznej. Osobniki tej drugiej odmiany, osiągają również mniejsze rozmiary.


Zgrzytnica występuje pospolicie w całym kraju. Spotkać ją można w różnego rodzaju zaroślach, chwastowiskach, na skrajach lasów, poboczach leśnych dróg, nad brzegami wód i w tego typu miejscach. Dorosłe owady pojawiają się w maju i można je obserwować aż do sierpnia. Dorosłe zgrzytnice aktywne są w ciągu dnia, a spotkać je można na liściach różnych roślin zielnych, m.in. na pokrzywach, podagryczniku, ostrożeniach, ostach, baldaszkowatych itp. Dorosłe chrząszcze odżywiają się pokarmem roślinnym, m.in. ogryzając łodygi wyżej wymienionych roślin. Kózkowate, a więc także zgrzytnice, mają talent do wydawania dźwięków. Mogą to robić poprzez pocieranie o siebie tylnej krawędzi przedplecza oraz tarczki. Dzięki temu, gdy weźmie się do ręki zgrzytnice, można usłyszeć dźwięki, przypominające skrzypienie, a nawet zgrzytanie (stąd tez wywodzi się nazwa rodzajowa tych chrząszczy). Taki mechanizm ma za zadanie odstraszyć drapieżnika i jak widać jest skuteczny, gdyż wcale nie traci na swojej popularności i występuje u wielu chrząszczy, nie tylko kózek.


Larwy zgrzytnic rozwijają się w łodygach roślin, głównie pokrzyw, ostów i ostrożeni. By jednak się w nich znalazły, najpierw musi zadziałać samiczka. Ta, wygryza w łodydze specjalne otworki i w każdym z nich składa po jednym jajeczku. Gdy larwy się wylęgną, zaczynają żerować. Ich rozwój trwa przeważnie rok, choć może przeciągnąć się do dwóch lat. Na zimę, larwy przenoszą się do przykorzeniowych części łodyg i tam też zimują.

piątek, 10 czerwca 2016

Karłątek leśny (ceglasty) (Thymelicus sylvestris).



Karłątek leśny to jeden z najbardziej pospolitych przedstawicieli krajowych motyli z rodziny karłątkowatych. Skrzydła ceglaste z jasno-ciemną obwódką i ciemnymi żyłkami na 
skrzydłach.


Występuje na terenie całego naszego kraju. Można go spotkać na brzegu lasu, na polanach, ugorach.


To motyl o dziennej aktywności. Gąsienice żerują na trawach.
Samica składa jaja na roślinie żywicielce. Gąsienice przebywają w schronieniu utworzonym z zagiętego liścia.
To pospolity motyl w naszym kraju.