sobota, 9 kwietnia 2016

Fruczak gołąbek (Macroglossum stellatarum) czyli polski koliber.


Fruczak gołąbek z rodziny zawisakowatych ma długości 3-4 cm i jest bardzo ciekawie ubarwiony. Na jego głowie znajduje się para ciemno brunatnych czułków. Ciało jest krępe, pokryte gęstymi włoskami. Odwłok ma barwę szarobrunatną, a w jego środkowej części są żółtawe plamki. Zaś w tylnej części odwłoka znajdują się pęczki odstających białych i czarnych łusek. Łuski te pełnią rolę „stateczników” owada. 
Fruczaki żywią się nektarem kwiatów przytulii, marzanny barwierskiej, ostu, floksu, petunii, cynii, chabru czy gwiazdnicy. Poszukując pokarmu motyl zgrabnie przelatuje pomiędzy roślinami, a zwisając nad kwiatem, wsuwa do jego wnętrza długą rurkę ssawki.
Skrzydła wykonują w tym czasie ruchy o częstotliwości aż 5 tysięcy uderzeń na minutę, czyli ponad 80 na sekundę. Jak podają naukowcy, w ciągu minuty lotu motyl ten może odwiedzić nawet sto kwiatów. Podobno jego ciało rozgrzewa się pod wpływem wykonywanych drgań mięśni nawet do 38 stopni Celsjusza –  zachodzi wtedy zjawisko endotermii (wewnętrznej produkcji ciepła). Przez spore rozmiary i swoje zachowanie często mylony jest z... kolibrem. 



Samice składają jaja na kwiecie przytulii. Larwy żerują w czasie wakacji i wczesną jesienią. Gąsienice mają barwę jasnozieloną z drobnymi białymi kropkami na całym ciele oraz podłużne białawe linie, które ciągną się po bokach od rogu na końcu ciała do środka tułowia. Od końca sierpnia do października można oglądać osobniki, które wykluły się ze złożonych już u nas w kraju jajeczek.
Urodzone w naszym kraju motyle, jeśli nie zdążą odlecieć na południe, z powodu zimna - giną. Nieznana jest ilość osobników wychowanych w kraju, która udaje się w drogę powrotną na południe. Niektórzy entomolodzy twierdzą, że tylko niewielka liczba owadów jest w stanie przehibernować nasze zimowe mrozy.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz