piątek, 8 lipca 2016

Barczatka napójka (Euthrix potatoria).


Nasza bohaterka należy do rodziny barczatkowatych (Lasiocampidae), dość nielicznej grupy motyli, która w naszym kraju liczy sobie tylko 19 gatunków.  Pod względem wielkości, trzeba przyznać, że napójka jest dość sporą ćmą. Rozpiętość skrzydeł samców może sięgać 5 cm, zaś samic nawet 7 cm. Skoro już przy tym jesteśmy, to w przypadku tego gatunku mamy do czynienia z bardzo wyraźnym dymorfizmem płciowy. Najbardziej znaną różnicą między samcem a samicą wśród ciem, jest budowa czułków i u napójki także jest ona obecna. U samca są pierzaste, natomiast u samicy cienkie i nitkowane. Samce są  ochrowo-żółte lub brunatne, natomiast samice jasnożółte lub brunatnożółte. U osobników obu płci, na skrzydłach znajduje się także ukośna przepaska, oraz dwie białe plamki w czarnych obwódkach, znajdujące się na żyłce poprzecznej.


Gatunek ten jest pospolity na terenie całego kraju. Dorosłe motyle można spotkać w różnego rodzaju lasach, głównie wilgotnych, często sąsiadujących ze zbiornikami wodnymi. Pojawiają się także na wilgotnych i podmokłych łąkach oraz torfowiskach. Dorosłe motyle są aktywne od końca czerwca do pierwszej połowy sierpnia. Ja spotkałam ją w tamtym roku w wakacje na dróżce w lesie a w sumie to na jej poboczu. Przechodziłam koło niej kilka razy zastanawiając się czy to zeschnięty liść czy może ćma.
 Ich życie trwa bardzo krótko, raptem kilka dni. W międzyczasie jego trwania nie tracą czasu na tak przyziemne sprawy jak odżywianie się. Zresztą, nawet jakby chciały, to nie mogą, gdyż ich narządy gębowe uległy znacznemu zredukowaniu. Korzystają więc z zapasów, jakie zgromadziły w czasie larwalnego życia i skupiają się niemal wyłącznie na godach. Samce namierzają samice dzięki swym pierzastym czułkom (dzięki nim, potrafią je dosłownie „wyniuchać”). Po kopulacji, samiczki składają zielonkawo-białawe jajeczka, chociażby na pniach drzew. Najczęściej bowiem, umieszczają je pojedynczo, lub też w niedużych grupach. Po tej czynności, samiczka dodatkowo pokrywa je włoskami, które pochodzą z jej własnego odwłoka. 


Pierwsze gąsienice pojawiają się we wrześniu i żerują aż do późnej jesieni, po czym zimują i pojawiają się wczesną wiosną przyszłego roku. Zdarza się jednak, że pokazują się znacznie wcześniej, zwłaszcza w czasie lżejszych zim i odwilży (można je niekiedy wypatrzeć na uschniętych trzcinach, bądź bezpośrednio na śniegu). Pod względem ubarwienia taka gąsienica jest brunatna bądź brunatno-szara, zaś po bokach ciała znajdują się kępki białych i brązowych włosków, układających się w jednolite linie. Oprócz nich, na grzbiecie ciała mamy także dwa rzędy czarnych brodawek, które także układają się w linie. Pod każdą z nich, biegnie zaś „prawdziwa,” żółta linia. Pod koniec swego rozwoju może dorastać nawet do 6 cm. Głównym źródłem pokarmu gąsienic są różne gatunki traw, ale także trzciny, pałki wodne czy turzyce. Co ciekawe, po takim jedzeniu często je „suszy,” dlatego chętnie piją wodę, którą pozyskują z kropel rosy, bądź deszczu, osadzających się na ich posiłku (stąd też nazwa „napójka”). No dobrze, a co w sytuacji, gdy panuje susza? Wówczas gąsienice wykazują się na tyle dużą desperacją, że dochodzi między nimi do aktów kanibalizmu (dosłownie napadają na pobratymców, by móc pozyskać z nich wodę). Do przepoczwarczenia się dochodzi głównie od połowy maja do połowy lipca. Wówczas dojrzałe gąsienice ruszają na poszukiwanie dogodnych miejsc i właśnie wtedy można je spotkać na drogach. Zaniepokojone, mogą wówczas zwinąć się w kulkę i cierpliwie czekać, aż zagrożenie minie. Kiedy uda im się znaleźć odpowiednie miejsce, budują na nim białawy oprzęd, w którym się przepoczwarczają. Po około miesiącu można zaś obserwować dorosłe już osobniki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz